Jak pielęgnować relacje w związku? Wskazówki od niej, od niego i przykłady z życia wzięte

Ostatnio odnoszę wrażenie, że ludzie zapomnieli o tym, co najważniejsze. Jakby pęd życia, zwykła codzienność i ogromna chęć parcia do przodu wykorzeniła prawdziwe relacje. Jakby nikt już nie chciał kiwnąć palcem bez otrzymania czegoś w zamian. Tak bardzo stawiamy na produktywność, że starania nieprzynoszące natychmiastowych efektów przestają mieć dla nas znaczenie. Tracimy cierpliwość do realizacji celów, bo wizja otrzymania wynagrodzenia za naszą pracę dopiero za 5 lat nie jest już atrakcyjna. Czy w naszych związkach zawsze (i od razu?) otrzymujemy w zamian to, co daliśmy? I czy można od siebie wymagać, by każdy z nas starał się „po równo”?

Uważam, że każdy z nas powinien zadbać przede wszystkim o siebie. Bo jak dawać miłość komuś, skoro nie dajemy jej sobie? Jak mnożyć radość, której nie ma? Jak pomagać drugiej połówce, gdy sami potrzebujemy pomocy? Doświadczyłam na własnej skórze bezsilności niesienia pomocy i to był punkt zwrotny dla mojej relacji z innymi ludźmi – nie tylko z partnerem. To był też początek poznania dwóch podstawowych umiejętności, które pozwalają na bezstresową i budującą relację z innymi: odpuszczania i stawiania granic. Zaufanie intuicji, zaglądanie w głąb siebie czy obserwacja i nazywanie swoich emocji to tylko niektóre z praktyk, które pomagają budować silny związek ze samą sobą, a potem z drugim człowiekiem. To wszystko sprawia, że dzień za dniem zdrowo wzrasta nasze poczucie własnej wartości, a tworzenie relacji z naszym partnerem staje się piękną przygodą. Już nie tylko moją, nie tylko jego, ale naszą wspólną. I właśnie dlatego dbamy o nią razem. Jak? O tym przeczytasz poniżej.

SZCZEROŚĆ I ROZMOWA

Nic nigdy nie pomogło nam bardziej niż bycie szczerym wobec siebie. Choć wydaje się, że znalezienie każdego dnia czasu na poważne rozmowy graniczy z cudem, nie jest to niemożliwe. Rozmowa weszła nam w nawyk. Rozmawiamy, kiedy możemy. Nie wymagamy od siebie samych ani od siebie wzajemnie, by poświęcać każdego dnia 60 minut na rozmowę w pełnym skupieniu wyłącznie na sobie. Szanujemy siebie i swój czas, szanujemy swoje zdanie, emocje, opinie oraz wybory i to pozwala nam rozmawiać o ważnych sprawach prawie wszędzie: w samochodzie, przy sprzątaniu, na spacerze z psem albo wieczorem w łóżku. Szczerość i rozmowa prowadzi nas do… małych poświęceń każdego dnia.

MAŁE POŚWIĘCENIA KAŻDEGO DNIA

H. rzuca gotowanie obiadu, kiedy się rozpłaczę i stara się wziąć wolne w pracy kosztem urlopu, kiedy ląduję w szpitalu. Ja dopasowuję swój grafik pracy do jego, bo mój jest zdecydowanie bardziej elastyczny. Tylko on wychodzi przez 3 tygodnie z psem na spacery, kiedy ja jestem po mammotomii (przy okazji – TUTAJ przygotowałam dla Was wpis o tym, jak przygotować się do mammotomii), ale to ja prowadzę nasz domowy kalendarz. (Nie)stety z małych poświęceń każdego dnia nie idzie się rozliczyć. Nie możemy mówić, kto z nas więcej opiekuje się psem, kto z nas więcej razy sprzątał łazienkę w tym roku albo płacił rachunki. Oboje dbamy o nasz związek i nasz dom, o całe nasze życie. Sprawiedliwie nie znaczy po równo. Tego się trzymamy, bo każdy z nas poświęca coś innego.

WSPÓLNY CZAS

Długo znalezienie czasu na zrobienie czegoś razem było trudne do wykonania. Szukaliśmy dni i odpowiednich ilości godzin, które pozwolą nam wspólnie wyjść na obiad do miasta, iść na dłuższy spacer z psem albo po prostu obejrzeć serial. Wydawało mi się, że trzeba mieć na to minimum pół dnia i odpowiednie przygotowanie, a bycie razem w domu się nie liczy. Teraz, w codziennym chaosie, widzimy, że najlepszy wspólny czas mamy pod nosem i to właśnie o takie momenty nam chodziło. Staramy się wspólnie wychodzić na wizyty lekarskie, a H. towarzyszy mi przy większości zabiegów chirurgicznych, jakie ostatnio przechodzę. Wspólnie spędzamy czas przy jedzeniu bądź gotowaniu, nawet jeśli je/gotuje tylko jedno z nas. Wspólnie oglądamy Netflix i robimy inne rzeczy tylko dla przyjemności, np. gramy w planszówkę Między słowami (od MDR Gry lubimy też Gierki Małżeńskie, przy których okazało się, jak bardzo nie umiem w rysowanie). Wspólny czas to dla nas wspólne życie. Oczywiście staramy się o momenty tylko dla siebie i takich też nam nie brakuje, ale koniec końców chodzi tylko o jedno… by nie czuć się samemu w tym wszystkim.

Po prostu dbamy o siebie bez powodu. Nie wytykamy palcami, nie robimy wyrzutów, nie wyliczamy kto, co i ile dla kogo zrobił. Nie wyskakujemy z bukietem róż albo w seksownej bieliźnie dopiero wtedy, gdy jest już bardzo źle. Robimy to, co dobre dla nas. Nie ma idealnych związków, bo ludzie, którzy je tworzą, nie są idealni. Ale cudownie jest znać się dobrze i mieć powody, dla których chce się czekać kolejne 5 lat. Wierzyć, że dzisiejsze małe poświęcenie to też nasz związek w przyszłości. Nie tylko dzisiaj i jutro. Może to jest kluczem?

P.S. Proszę tylko o jedno – o pamiętanie o tym, że każdy z nas prowadzi inne życie i to jest powód, dla którego nie ma jednej recepty na szczęśliwy związek. Niech ten wpis będzie inspiracją do zmian dla tych, którzy ich potrzebują. Jeśli uważasz, że komuś może być potrzebny – wyślij mu link 🙂

Ślemy dużo miłości i uścisków! Dobrego początku roku,