Kobieta w ciąży a długa podróż – jak pomóc jej ją przetrwać?

W pierwszej połowie stycznia wracaliśmy z Australii do Polski. Byłam na początku drugiego trymestru, kiedy rozpoczynaliśmy prawie 50-godzinną podróż do domu. Wiedziałam, co mnie czeka, bo wcześniej latałam już do Australii i dlatego mogłam przygotować się od strony organizacyjnej. Miałam swoją poduszkę, zabrałam kurtkę i szal, gdybyśmy nie wchodzili do samolotu rękawem, a także spakowałam komplet dodatkowych ubrań do walizki podręcznej – gdyby te, w których wsiadłam rano do samochodu, zbyt krępowały moje ruchy. To tylko kilka z tych elementów podróży, które szło przewidzieć i postarałam się im zapobiec. Drugą sprawą było moje samopoczucie. Obawiałam się nudności i wymiotów, opuchnięcia stóp i dłoni, drętwienia kończyn, bólu głowy oraz ogólnego dyskomfortu spowodowanego długim czasem spędzonym w pozycji siedzącej – nasz najdłuższy lot trwał ponad 11 godzin. Na szczęście nie podróżowałam sama i to właśnie towarzysz podróży ma tutaj główne znaczenie. To on może znacznie podnieść komfort podróży kobiety w ciąży oraz pomóc jej to wszystko przetrwać. Poniżej opowiadam, jak H. sprawił, że podróż trwająca kilkadziesiąt godzin była dla mnie do zniesienia, a nawet chwilami sprawiała mi frajdę – którą przecież daje podróżowanie!

ODCIĄŻENIE OD KAŻDEGO BAGAŻU

Zaplanowaliśmy, że nasz bagaż podręczny będzie składał się z wygodnego plecaka i małej walizki. Dzięki temu H. mógł swobodnie zająć się jednocześnie walizką oraz plecakiem i nadal mieć jedną wolną rękę. Było to szczególnie pomocne, kiedy pozbywałam się kolejno wszystkich warstw ubrań albo potrzebowałam napić się wody w trakcie przemieszczania się po lotnisku pod presją czasu. Uzbrojony w cierpliwość H. wziął na swoje barki cały bagaż i każdy element mojej garderoby (włącznie z gumkami do włosów) 😉 Jedyne, za co byłam odpowiedzialna przez całą podróż to saszetka z paszportami, wizami i boarding passes. Postawiliśmy na współpracę, w której ja byłam odpowiedzialna za logistyczne ogarnianie całej wyprawy (podawałam dokumenty, rozmawiałam, zamawiałam jedzenie, płaciłam), a H. zadbał o to, bym oszczędzała się fizycznie. Nie mogliśmy rozegrać tego lepiej, bo zarówno podczas wylotu do Australii (pierwszy trymestr), jak i powrotu do domu (drugi trymest) byłam w słabej kondycji fizycznej.

MASAŻ I DOBRE SPANIE

W domu nadużywam uprzejmości H. i proszę go o masaż zbyt często 😉 W podróży prośby o masaż zostawiałam na kryzysowe sytuacje, których w drodze powrotnej było naprawdę sporo. Skurcze łydek, ścierpnięte ramiona i ból głowy od spiętych mięśni to tylko kilka fizycznych powodów, które doprowadzały mnie do płaczu. Nie wiem, co zrobiłabym, gdyby nie systematyczne masaże podczas całej podróży. Dawały mi taką ulgę, że nie mogłam przestać za nie dziękować. Mając miejsca obok siebie mogłam też ułożyć się w wygodnej pozycji do spania. Prawda jest taka, że H. spał naprawdę niewiele w obie strony, bo oddawał mi swoje poduszki, koce i miejsce. Dzięki temu ja budziłam się wypoczęta i cieszyłam się podróżą. Ważne dla mnie było przede wszystkim to, że mogłam oprzeć się o czyjeś ramię i ułożyć nogi w dowolnej pozycji. To zapewniało mi lepsze krążenie i unikałam kolejnych bolesności wynikających z długiej (chwilami mało komfortowej) podróży.

PICIE WODY I DOBRE JEDZENIE

Kiedy czujesz się naprawdę źle fizycznie, trudno jest pamiętać o odpowiednim nawodnieniu i zdrowym odżywianiu się. H. pilnował, bym systematycznie piła wodę, a odstępując swoje „elementy” pokładowych posiłków zapewnił mi jedzeniowy komfort. Nie byłam głodna, jadłam tylko dobre (dobre = te, na które miałam ochotę) posiłki, a mój układ pokarmowy nie zwariował. To kolejny sukces w podróży, który osiągnęliśmy dzięki współpracy, wymieniając się talerzami 😉

Podsumowując: jeśli chcesz pomóc kobiecie w ciąży przetrwać długą podróż:

  1. zadbaj o jej bagaż podręczny i rejestrowany, a także pozostałe rzeczy (jak kurtka czy bluza),
  2. zaproponuj delikatny masaż, jeśli jesteście w bliskiej relacji (w końcu podróżujemy z różnymi osobami),
  3. pozwól zasnąć na swoim ramieniu,
  4. zapytaj, czy nie jest spragniona bądź nie ma ochoty np. na Twoją porcję świeżych owoców (wymieńcie się),
  5. po prostu słuchaj, czy czegoś nie potrzebuje i w miarę możliwości postaraj się pomóc.

Nie musisz tego wszystkiego robić. To wskazówki wyłącznie dla tych, którzy będą podróżować z kobietą w ciąży i mają zamiar poświęcić trochę swojej cierpliwości oraz siły na to, by wyjazd dla ciężarnej był jak najmniej obciążający. Wskazówki dotyczą podróży jako przemieszczania się z punktu A do punktu B, czyli sytuacji, w której po prostu musimy dokądś dotrzeć. Na samym końcu wspomnę też o najważniejszym: jeśli kobieta w ciąży (w którymkolwiek trymestrze) zdecydowała się na podróż, prawdopodobnie omówiła to ze swoim lekarzem i jest świadoma podjętej decyzji. Ważne jest więc, by po prostu słuchać – bo każda kobieta jest inna, a każda ciąża wyjątkowa. 

Jeśli znasz kogoś, kto w najbliższym czasie będzie podróżował z kobietą w ciąży – podeślij mu ten link. Gwarantuję, że H. spisał się na medal, a zebrane wskazówki są wynikiem naszych doświadczeń 🙂

Ściskam ciepło i życzę bezpiecznej (i komfortowej!) podróży,