Praca zdalna – organizacja życia rodzinnego i prowadzenie firmy pod jednym dachem

Powiedzieć Wam to od razu czy zostawić na koniec? 🙂 Prowadzenie firmy i życia rodzinnego pod jednym dachem naprawdę nie jest proste. Nie jest też niemożliwe do zrobienia. Wymaga sporo chęci, zaangażowania i poczucia sensu tego, co się robi. Czasami jest bajką i spełnieniem marzeń – zwłaszcza wtedy, kiedy możesz pogodzić rozwój zawodowy z macierzyństwem, mieć oko na chorego psa czy popracować z łóżka, kiedy sama jesteś przeziębiona. Niestety może być też pułapką, w którą wpadniesz, jeśli chcesz zrobić wszystko na raz: pracować 8 godzin dziennie, mieć idealnie wysprzątany dom, kosz na pranie zawsze pusty i dwudaniowe obiady na cały tydzień. Dobrze byłoby też popijać kawę (oczywiście gorącą) z ulubionego kubka przy swoim czystym biurku z idealnie poukładanymi rzeczami i mieć dużo spokoju, by móc pracować w pełnym skupieniu. Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, jak wygląda prawdziwe życie 🙂 Poniżej dzielę się kilkoma sposobami na to, by nie zwariować i cieszyć się możliwościami, jakie daje praca zdalna.

RUTYNA

Niektórzy uważają, że nawyki są nudne, a rutyna to brak spontaniczności. Dla mnie rutyna to ratunek. Dokładnie wiem, co muszę robić każdego dnia w kilku obszarach, by mój dzień był spokojny, udany i bez niespodzianek, a wyznaczone cele były stopniowo realizowane. Podam Wam kilka aktualnych przykładów, żeby zobrazować, jak dużym ułatwieniem jest tworzenie nawyków i codzienna rutyna, obejmująca zarówno życie rodzinne, jak i pracę we własnej firmie (bądź pracę zdalną na zlecenie z domu).

  1. Tworzę listę „do zrobienia codziennie dla klientów” i aktualizuję ją co tydzień, zazwyczaj w soboty. Na tej liście znajdują się wszystkie zadania, jakie wykonuję każdego dnia dla moich klientów. Są to m.in. publikacje w social mediach (wypisuję wszystkie profile na konkretnych portalach) oraz obsługa klienta (skrzynka mailowa, telefon, grupy na Facebooku). Dopiero, gdy wykonam wszystkie te zadania (są priorytetowe), siadam do pracy nad pozostałymi – pisaniem artykułów na blogi czy tworzeniem PDF. Jeśli przyjmuję w tygodniu nowego klienta bądź moje zadania u stałych klientów zmieniają się – po prostu aktualizuję listę. To od niej zaczynam swoją pracę każdego dnia.
  2. Mam „prywatny habit tracker” i to jest lista, którą również systematycznie aktualizuję, ale zazwyczaj w niedzielę. Pracuję od poniedziałku do soboty, więc niedziele zostawiam na sprawy osobiste. Na tej liście kontroluję każdego dnia: przyjmowanie leków i witamin, czytanie książek, naukę na studia oraz pracę z Blessy. Lista zmienia się w zależności od potrzeb – kiedyś na przykład kontrolowałam noszenie wyciągów elastycznych do aparatu ortodontycznego, teraz kontroluję postępy w treningu z psem. Jest dopasowana do mnie, mojej codzienności i możliwości, dzięki czemu każdego dnia pamiętam o ważnych dla mnie sprawach. Większość rzeczy z tej listy nie zajmuje mi więcej niż 5 minut (wiele z nich to kwestia sekund, a czytanie praktykuję w międzyczasie), więc odhaczanie zadań z habit trackera nie jest frustrujące, a wręcz przeciwnie – motywuje do osiągania celów.
  3. W każdą niedzielę tworzę „tygodniówkę”. Tygodniówka obejmuje wszystkie sfery mojego życia i tworzę ją wspomagając się swoim kalendarzem, kalendarzem klientów oraz organizerem. Najpierw wpisuję wszystkie stałe elementy (umówione spotkania, zaliczenia na studiach, wizyty lekarskie), a dopiero później dopasowuję pozostałe (np. wyjście na basen czy kawa z koleżanką). Robiąc to jednocześnie tworzę listę zadań na cały tydzień, by nic mi nie umknęło i rozdzielam to między wszystkie dni tygodnia na bieżąco, delikatnie zaznaczając ramy czasowe (np. jedno zadanie chcę zrealizować między poniedziałkiem a środą, inne w weekend, a kolejne może zostać zrobione nawet w niedzielę). Co ważne, wyznaczam też zadania, które pozwalają mi zrealizować wyznaczone cele. Właśnie po to wspomagam się organizerem – by przejrzeć wszystkie pozostałe listy, spisy i tabelki, do których nie zagląda się codziennie, ale trzeba przeglądać je systematycznie, by pod koniec roku nie żałować niespełnionych marzeń.

Właśnie ta rutyna sprawia, że nie marnuję czasu tylko dlatego, że nie wiem, w co włożyć ręce. Oczywiście co jakiś czas wszystko się posypie, coś się w życiu nagle zmieni albo plan nie zadziała. Chodzi tylko o to, by nie wstawać rano z poczuciem, że trzeba COŚ zrobić, ale wstać i wiedzieć CO robić. Jeśli wiesz, że nie musisz się martwić o obiad i pranie (bo zakupy zrobiłaś wczoraj, a pranie masz na liście „do zrobienia dzisiaj”), możesz spokojnie usiąść do pracy i poświęcić jej maksimum uwagi. Jeśli jednak zaczynasz pracować, a w głowie kłębi się od myśli (nie ma makaronu, nie wyprałam koszuli na jutrzejszy egzamin, zapomniałam zamówić bilety na konferencję w przedsprzedaży, a w ogóle to chciałabym w końcu zacząć uczyć się angielskiego na poważnie) – będzie ciężko. Praca w domu to więcej rozpraszaczy. Musisz umieć sobie z nimi radzić i wypracować własny system.

WSPÓLNY KALENDARZ DLA RODZINY I FIRMY

Od października 2018 r. używamy jednego, dużego kalendarza ściennego (drukowaliśmy w Uwolnij Kolory) do zapisywania dat istotnych dla wszystkich w domu. Unikamy dzięki temu sytuacji, w których zaskoczeniem okazuje się moje spotkanie z klientem w innym mieście, wyjazd na wystawę z psem bądź wizyta u lekarza dotycząca któregokolwiek z nas. Kontrolowanie tych dat (do których mają dostęp wszyscy) pozwala na zaplanowanie wspólnego czasu rodziny z uwagą na grafik pracy H. oraz mój system pracy zdalnej, która przewiduje wyjścia z domu. Wszystko na bieżąco dopisujemy czarnym markerem, jednocześnie upewniając się, że żadne zobowiązania ze strony drugiej osoby nie kolidują z naszymi. Dzięki zamówieniu kalendarza ściennego z Uwolnij Kolory mogliśmy mocno spersonalizować produkt, co pozwoliło na wdrukowanie urodzin bliskich nam osób i nie musieliśmy robić tego ręcznie. Co roku martwię się, że zapomnimy o czyichś urodzinach, a tutaj wprowadziłam wszystko w system za jednym razem i mam daty zawsze pod ręką.

We wspólnym kalendarzu chodzi o to, by usprawnić współpracę w domu i nie marnować wzajemnie swojego czasu ani energii. Używamy z H. jednego samochodu, więc jasne jest, że nie możemy mieć go jednocześnie i właśnie takie dylematy w mgnieniu oka rozwiązuje wspólny dostęp do kalendarza.

AKCEPTACJA + ODPUSZCZANIE + ELASTYCZNOŚĆ

Praca zdalna zaskakuje i życie zaskakuje. Lubię, gdy ktoś mówi mi, że skoro pracuję z domu, to przecież mogę robić co chcę i kiedy chcę. Nie wychodzę do pracy, więc mogę ugotować obiad, wyjść z psem, podjechać na zakupy, wstawić pranie. Będę mogła odbierać i zawozić dziecko do szkoły, iść na każdą wywiadówkę i nie przegapię żadnego przedstawienia – bo przecież sama ustalam sobie grafik. Praca zdalna również niesie za sobą zobowiązania i nie zawsze jest tak bardzo elastyczna, jak wydaje się na etapie marzeń. Trzeba mieć świadomość odpowiedzialności za samego siebie. Wiedzieć, o której trzeba wstać, jaką pracę wykonać i jak zaplanować dzień (tydzień, miesiąc, kwartał, rok), by praca zdalna była dla nas szansą, a nie powodem do frustracji. Prowadzenie własnej firmy z domu to możliwość połączenia ról społecznych (brzmi pięknie i jest to jeden z powodów, dla których zdecydowałam się na zarabianie w ten sposób), ale też ryzyko dla tych, którzy nie potrafią odpuszczać. A musicie wiedzieć, że naprawdę ciężko jest odejść od komputera, zostawić coś niedokończonego, przestać pracować i myśleć o pracy. Bo praca na swoim nigdy się nie kończy. Pytanie, czy potrafimy sobie z tym poradzić i podzielić swój czas między firmę a rodzinę.

Mogłabym na ten temat pisać naprawdę dużo, bo pracuję zdalnie od kilku lat i przeszłam te wszystkie etapy: od zachwycania się pracą na swoim, przez zerową organizację, nieterminowość i nieumiejętne wyznaczanie priorytetów, po budowanie trwałej relacji z moimi klientami i prawdziwe, dobre współprace, dzięki którym rozwija się moja firma, a ja zarabiam. Mam nadzieję, że podzielenie się moim doświadczeniem pozwoli Wam usprawnić pracę w domu bądź mądrze ją zaplanować. Jeśli macie wskazówki od siebie, podzielcie się nimi w komentarzach – osób zainteresowanych tym wpisem było naprawdę wiele! 🙂

Życzę samych sukcesów w organizacji życia rodzinnego i prowadzeniu firmy pod jednym dachem,

Ten wpis powstał przy współpracy z marką Uwolnij Kolory.