Nasze pierwsze wspólne rytuały – czy można wprowadzać zmiany w życie czytaniem bajek i odpoczywaniem wśród bliskich?

Długo powstawało to, co teraz przeczytacie. Miałam wizję gotowego tekstu, który będzie mówił o prostych rzeczach w piękny sposób. O tym, co wzbudza w nas emocje i o tym, że drobne – naprawdę drobne – sprawy mogą wprowadzić w nasze życie ogromne zmiany. Chciałam opowiedzieć, jak wiadomość o tym, że zostaniemy rodzicami zmieniła jednocześnie wszystko i zupełnie nic. O tym, jak pozornie nic nieznaczące czynności wprowadziły piękno w naszą nową, wspólną codzienność.

Każda rodzina dzieli ze sobą przestrzeń i czas. Tylko od nich zależy, czy wykorzystają wspólne chwile tak, jak chcieliby (i jak mogą) je spędzać. Początek drugiego trymestru był dla mnie ujmującym przejściem ze stanu jestem w ciąży na jestem mamą. Ta świadomość sprawiła, że od dawna nigdzie nie byłam sama – bo przecież cokolwiek bym nie robiła i gdziekolwiek bym nie była, jest ze mną moje dziecko. Tym samym wspólny czas zaczął nabierać nowego znaczenia, mieć zupełnie inny wymiar. Prosta zmiana w myśleniu poprawiła mój komfort i dodała spokoju – pozwoliła wiele wątpliwości zostawić intuicji. Pozwoliła spokojnie odpoczywać i w pełni się zrelaksować. Bo świadomość, że osoby, które darzę miłością są blisko mnie i są bezpieczne, pozwala w pełni cieszyć się tym, co jest. To jednocześnie bardzo proste i naprawdę trudne – poczuć się na tyle swobodnie i dobrze psychicznie, by wpłynąć tym na każdą sferę w życiu.

Wspólny czas dał nam podwaliny do wprowadzenia małego rytuału czytania bajek na głos i słuchania muzyki relaksacyjnej. Nie czytamy codziennie ani systematycznie. Nie robimy też tego po to, by nasze dziecko było mądrzejsze i inteligentniejsze. Robimy to, bo taka jest nasza potrzeba budowania więzi, a wspólne chwile spędzone na czytaniu bajek to nowe doświadczenie również w relacjach rodziców. Po prostu to dla nas nowy wymiar bliskości – miłość w innym wydaniu. Czytanie bajek i odpoczynek w towarzystwie bliskich mi osób zmieniły moje podejście do nowej roli. Te drobne, pozornie błahe czynności pozwoliły mi powierzyć wiele pytań (pozostających bez odpowiedzi) własnej intuicji. Te czynności pozwoliły mi zaufać – głównie samej sobie i swojemu ciału. Jakże dobrze jest mieć tę lekkość. To poczucie, że pierwszą deskę ratunku masz bardzo blisko siebie – w swojej głowie.

Czy to wszystko jest dla Was ważne? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że poświęcanie uwagi samemu sobie jest dobre. Jest lekarstwem na wiele dolegliwości i rozwiązaniem niejednego problemu. Dlatego mam ogromną nadzieję, że jak poczujecie potrzebę zaopiekowania się sobą… to przypomnicie sobie ten tekst i po prostu to zrobicie. Zajmiecie się samym sobą. Wiem, że warto.

P.S. Wiele z Was pytało o koszulę do karmienia (lub do spania w ciąży) z tej sesji zdjęciowej (Lady Amarena Photography) – informuję, że moja pochodzi ze sklepu MissiSleepy.pl 🙂 Jest wyprodukowana z bawełny organicznej i rozpinana od góry do dołu, co jest jej największym atutem. Poza tym ma piękny kolor brudnego różu (i cudowne falbanki!), ale wiem, że jest też dostępna w innych odcieniach. Moją możecie obejrzeć dokładnie tutaj. Na Waszą prośbę z wiadomości na Instagramie wrzucam więcej zdjęć, a gdybyście mieli jeszcze jakieś pytania – można śmiało do mnie pisać 🙂 W każdym razie – ja ją pokochałam!

Cieszę się, że jesteście i że jest Was coraz więcej! Dziękuję, że czytacie!