KPI (karmienie piersią inaczej) – organizacja wyjazdu z dzieckiem i laktatorem na dłużej niż 3 godziny

Mamy podejmują decyzję o karmieniu piersią inaczej z różnych powodów. Dla niektórych z nich są to kwestie ekonomiczne, dla jednych zdrowotne, a dla pozostałych jeszcze inne. Mi zależało na byciu mamą KPI z jednego względu – urodziłam wcześniaka z hipotrofią. Moja córka zaraz po porodzie, zamiast w moje ramiona, trafiła do inkubatora na oddział intensywnej terapii noworodka. Nie mogłam jej wziąć na ręce ani przytulić. Nie mogłam też jej dotknąć i długo oglądałam przez okienko oddziałowego pokoiku. Laktacja była jedyną definicją mojego macierzyństwa w pierwszych tygodniach po porodzie i często mam wrażenie, że utrzymując laktację utrzymywałam siebie przy zdrowych zmysłach. Potrzebowałam tego ja sama i potrzebowało tego moje dziecko – przedwcześnie urodzony okruszek z niską masą urodzeniową. Przez 2 miesiące karmiłam córkę butelką wyłącznie odciąganym mlekiem. Organizacja takiego trybu życia wymagała ode mnie samodyscypliny, zera wymówek i zera odpuszczania. Za to wyjazdy (a przy wcześniaku z powikłaniami jest ich naprawdę sporo) były prawdziwym wyzwaniem i nie raz wspinałam się na wyżyny swoich możliwości logistycznych. I szczerze? Nie raz i nie dwa szukałam pomocy w internecie. Jak zorganizować wyjazd z dzieckiem i laktatorem? Jak się spakować? Co zabrać? Skąd wiedzieć gdzie mogę podgrzać mleko i czy w ogóle mam prawo o to prosić? I jak sterylizować sprzęt, kiedy nie jest się w domu, a karmiąc wcześniaka, trzeba robić to każdorazowo i bez wymówek, że wyjazd? Jak to wszystko ogarnąć i nie zacząć płakać, kiedy płacze głodne dziecko?

USTAL GDZIE I NA JAK DŁUGO JEDZIECIE

Uświadomienie sobie gdzie, na jak długo i po co wyjeżdżamy dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, czego mogę się spodziewać, a kiedy jechaliśmy gdzieś po raz pierwszy, byliśmy gotowi na wszystko. Wiedziałam, w którym szpitalu są pokoje laktacyjne, gdzie są gniazdka (do podłączenia laktatora i podgrzewacza do butelek) i gdzie mogę liczyć na mikrofalówkę (do sterylizacji laktatora i butelek). Bardzo ważna była też kwestia czasu – jak długo będziemy poza domem? Odpowiedź na to pytanie pozwalała zdecydować o ilości potrzebnych kompletów butelek i mililitrów mleka, a także o tym, czy potrzebujemy zabrać wszystko do sterylizacji laktatora. Każdy wyjazd kręcił się wokół mleka i doszło do tego, że przed każdym wyjazdem mój stres sięgał zenitu. Aż po prostu wzięłam się i zachowałam się jak typowa, stara ja – rozpisałam wszystko na czynniki pierwsze.

STWÓRZ LISTĘ RZECZY DO ZABRANIA I ZROBIENIA PRZED WYJŚCIEM (albo skorzystaj z mojej)

Stworzyłam dla siebie listę rzeczy do zabrania i spraw do załatwienia przed wyjściem z domu. Lista jest zrobiona w dwóch opcjach – jedna dla mamy KPI, której dziecko jest w szpitalu (jak w naszym przypadku – ja byłam w domu, a córka na oddziale intensywnej terapii noworodka lub patologii noworodka), a druga dla mamy KPI, która jest z dzieckiem w domu. Różnica jest taka, że w pierwszym wypadku musisz spakować tylko siebie, a w drugim – siebie i dziecko.

Mama KPI – dziecko w szpitalu, mama w domu:

  • przygotować lód w woreczkach lub foremkach (jeśli nie mamy lodówki z kostkarką, przygotować lód dzień wcześniej)
  • przygotować torbę do przewozu mleka (torba termiczna – potrzebujemy wypełnić ją lodem, żeby mleko mrożone się nie rozmroziło lub mleko świeże było przetransportowane w odpowiedniej temperaturze)
  • przygotować i spakować naklejki na mleko (kiedy dziecko jest w szpitalu, a mama dowozi mleko, musi dowozić je w jednorazowych pojemnikach do przechowywania pokarmu, które są odpowiednio opisane: imię i nazwisko dziecka oraz data i godzina odciągnięcia pokarmu – wytyczne zależą od szpitala)
  • spakować marker do opisywania naklejek na mleko
  • przygotować i spakować laktator
  • zabrać zapasowe wkładki laktacyjne
  • zabrać odpowiednią ilość pojemników na pokarm (najlepiej mieć przy sobie minimum potrzebne do zlania mleka z jednego odciągania; praktycznie zawsze pojemniki lub woreczki na pokarm są dostępne na oddziale)
  • spakować wszystko do sterylizacji laktatora – wersja na mikrofalówkę (płyn do mycia, szczotki do mycia, gąbki do mycia, ręczniki papierowe i woreczki do sterylizacji w mikrofalówce)
  • spakować wszystko do sterylizacji laktatora – wersja na wygotowanie w garnku (płyn do mycia, szczotki do mycia, gąbki do mycia, ręczniki papierowe i garnek)

Mama KPI – mama z dzieckiem w domu:

  • przygotować lód w woreczkach lub foremkach (jeśli nie mamy lodówki z kostkarką, przygotować lód dzień wcześniej)
  • przygotować torbę do przewozu mleka (torba termiczna – potrzebujemy wypełnić ją lodem, żeby mleko mrożone się nie rozmroziło lub mleko świeże było przetransportowane w odpowiedniej temperaturze)
  • przygotować i spakować naklejki na mleko (kiedy dziecko jest w szpitalu, a mama dowozi mleko, musi dowozić je w jednorazowych pojemnikach do przechowywania pokarmu, które są odpowiednio opisane: imię i nazwisko dziecka oraz data i godzina odciągnięcia pokarmu – wytyczne zależą od szpitala)
  • spakować marker do opisywania naklejek na mleko
  • przygotować i spakować laktator
  • zabrać zapasowe wkładki laktacyjne
  • zabrać odpowiednią ilość pojemników na pokarm (najlepiej mieć przy sobie minimum potrzebne do zlania mleka z jednego odciągania; praktycznie zawsze pojemniki lub woreczki na pokarm są dostępne na oddziale)
  • spakować wszystko do sterylizacji laktatora – wersja na mikrofalówkę (płyn do mycia, szczotki do mycia, gąbki do mycia, ręczniki papierowe i woreczki do sterylizacji w mikrofalówce)
  • spakować wszystko do sterylizacji laktatora – wersja na wygotowanie w garnku (płyn do mycia, szczotki do mycia, gąbki do mycia, ręczniki papierowe i garnek)
  • rozmrozić mleko odpowiednio wcześniej (optymalne jest rozmrażanie pokarmu w lodówce i trwa około 12 godzin)
  • przygotować odpowiednią ilość butelek
  • przygotować torbę termiczną na butelki z podgrzanym mlekiem
  • podgrzać mleko w butelkach bez smoczka, zabezpieczyć i spakować do termotorby (nawet jeśli pakujemy pokarm do torby termicznej polecam – zwłaszcza na dłuższe wyjazdy – otulić butelki pieluszką)
  • spakować smoczki do osobnego, czystego opakowania
  • spakować zestaw pusta butelka + smoczek (jeśli wiemy, że odciągnięty pokarm od razu podamy dziecku)
  • opcjonalnie: zabrać ze sobą podgrzewacz do butelek + wodę (nie wszędzie są podgrzewacze do butelek i nie zawsze jest kran, żeby nalać do nich wody, więc wodę w małej butelce również warto zabrać ze sobą)

USTAL, CO JESZCZE MOŻE CI POMÓC USPRAWNIĆ WYJAZD

Mi pomogło kilka konkretnych rzeczy i czynności. Nie uważam, że wszystkie są niezbędne, ale uratują w kryzysowych sytuacjach. Nie raz trafiliśmy w nocy na SOR, nie raz butelka z mlekiem ratowała nas po pobieraniu krwi z główki i nie raz siedziałam w kilkugodzinnej kolejce na konsultacje okulistyczne. Używałam dwóch toreb termicznych – jedną zwykłą styropianową (do niej pakowałam zawsze woreczek na mleko z kostkami lodu lub bez), drugą firmy Skip Hop z termoizolacyjnym materiałem (tu pakowałam butelki z mlekiem). Torbę styropianową wrzucałam do koszyka pod wózek, a Skip Hop przypinałam do rączki wózka lub plecaka. Torba SH ma pasek na klamrę, dzięki czemu można ją szybko i sprawnie przymocować gdziekolwiek (uwierzcie mi na słowo, że czasem liczą się sekundy). W środku natomiast ma siateczkę, do której można włożyć wkład chłodzący (jest w zestawie z torbą) lub grzejący (jeśli dopasujemy sobie rozmiar wkładu do siateczki) i to również jest bardzo pomocne przy dłuższych wyjazdach. Jest odpinana na zamek z obu stron, więc można szybko chwycić to, co potrzeba, bez wyciągania całej reszty i bez zbędnej utraty ciepła. Pokochałam ją bardzo, bo póki córka wypijała porcje mleka do 60 ml torba mieściła więcej niż 2 butelki. Teraz już jej nie używamy, bo od 2 miesięcy karmimy się piersią, ale czeka na swoją kolej. Jestem pewna, że sprawdzi się również do przewożenia ciepłych obiadków, musów, świeżych owoców i warzyw, a potem jako lunchbox dla 3-latki. Sama pewnie nie raz chwycę ją na uczelnię 🙂

Jako rodzice wcześniaka musieliśmy mocno dbać o sterylność i czystość, która dotyczyła między innymi karmienia. Rewelacyjnym rozwiązaniem na przewożenie smoczków do butelek okazało się etui na smoczki (również od Skip Hop). Jest silikonowe i łatwo je czyścić. Ma też sprytny system zaczepiania i można łatwo go doczepić do torby, wózka czy fotelika samochodowego. Przewożenie smoczków przestało mnie wkurzać. Wcześniej etui używaliśmy do smoczków od butelek, teraz używamy do smoczków uspokajaczy – w razie, gdyby nasz okruszek chciał jednak smoczka po pobieraniu krwi. Zawsze odmawia, ale w razie potrzeby mamy go w pogotowiu 🙂

NASZE PATENTY I WSKAZÓWKI (u nas się sprawdziły, więc może kogoś zainspirujemy?)

Tak jak wspomniałam wcześniej – przede wszystkim używaliśmy dwóch toreb termicznych, a gdy córka była w szpitalu mieliśmy jeszcze jedną do transportu pokarmu. Miałam dosyć kombinowania z ciepłem i zimnem. Wyjeżdżaliśmy z dzieckiem praktycznie codziennie, więc miałam wrażenie, że w kółko używam, sterylizuję i pakuję laktator. Że w kółko kombinuję z temperaturą mleka, że żongluję miejscem w torebce, że kosztuje mnie to tyle nerwów! Aż w końcu zdecydowałam, że ustalę własne standardy komfortu i wygody i po prostu zainwestuję kilka dyszek w porządny sprzęt mamy KPI. Najpierw pomyślałam sobie, że szkoda mi kasy (i mówię to, bo wiem, że też tak pomyślisz) na kupowanie „zbędnych gadżetów” (zwłaszcza, gdy wszędzie aż huczy o minimalizmie). Potem po prostu byłam dla siebie dobra. Pogratulowałam sobie, że utrzymałam laktację przy wcześniaku, co nie było łatwe. Przypomniałam sobie każdą noc, w którą wstawałam na odciąganie mleka budzona przez budzik, a nie przez płacz dziecka – bo moje dziecko było w inkubatorze daleko ode mnie. Pomyślałam sobie, że w sumie to dokonałam małego cudu. I że po prostu powinnam sobie pomóc w organizacji wyjazdów, by pozbyć się stresu, a zacząć się w końcu cieszyć.

Chcę dodać jeszcze tylko kilka kwestii. Chcę powiedzieć o tym, że nie raz odciągałam mleko w samochodzie, nie raz robiłam to w Ikei i w innych miejscach. Nie bójcie się. Nie bójcie się też tego, że czasami tego nienawidzicie. Że znowu sterylizacja laktatora, że 3 godziny tak szybko mijają, że ciężko odciągać mleko i nosić dziecko jednocześnie. Nie myślcie o tym, ile pieniędzy już poszło na butelki do testów. My używaliśmy ponad miesiąc butelek i smoczków jednorazowych ze względu na sterylność, a potem nabyliśmy tonę innych, które się nie sprawdziły. To, co możecie róbcie wcześniej i na zapas. Ja hurtem wypisywałam imieniem i nazwiskiem naklejki na pokarm do szpitala – potem dorzucałam tylko datę i godzinę. Dla oszczędności nerwów i czasu kupiliśmy zestaw smoczków i butelek, który wystarczał na 6-7 karmień. Nie dlatego, że nie chciało nam się myć ich po każdym karmieniu, ale dlatego, że ciężko jest co 2 godziny odciągać pokarm jednocześnie co 2 godziny karmiąc dziecko. Aha, no i najważniejsza sprawa! Jeśli musisz sterylizować sprzęt, zainwestuj w woreczki do sterylizacji marki Medela. To taki 8 cud świata, który pozwala zrobić sterylizację w 3 minuty w mikrofalówce. Cena na początku może odstraszać, ale sprawdziłam większość innych (tańszych) odpowiedników i żaden inny nie jest tak dobry. Uwierz mi – jeśli jesteś mamą KPI, zasługujesz na wszystko, co najlepsze. Ale musisz sama o to powalczyć.

Jak widzisz, nam się udało. Z pomocą doradcy laktacyjnego zamieniliśmy butelkę na pierś. Doświadczenie karmienia piersią inaczej było dla mnie wielką lekcją życia. Nie raz szukałam pomocy w internecie, ale niewiele mam KPI dzieli się szczegółowo swoją historią. Szczerze? Napisałam to dla Ciebie, mamo KPI. Jesteś wielka. I na pewno wiesz, co robić, by było Wam dobrze.

Ściskam mocno i mam nadzieję, że pomogłam choć trochę,

Zdjęcia: Marta Wiśniewska