Kilka ważnych rzeczy, dzięki którym rozkwitam – nie tylko na wiosnę

Praca nad sobą to ciągły, niekończący się proces i im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas. Pokochanie procesu składającego się z powtórek, robienia małych kroków i zaczynania od nowa jest nie lada wyzwaniem. Często brakuje nam cierpliwości, dystansu, spojrzenia z boku i ustalenia priorytetów, więc zbyt szybko rezygnujemy, poddajemy się i zrzucamy winę na wszystko wokół, rzadko zaglądając wgłąb siebie. A przecież tak bardzo lubimy to uczucie rozkwitania – kiedy cały dzień idzie zgodnie z naszym planem, dom lśni czystością, relacje z bliskimi dają radość, a w pracy nie zalegamy z działaniami. Lubimy czuć się dobrze, pięknie wyglądać, mieć świadomość samorozwoju i sprawiać, że posuwamy się w kierunku naszych celów. Nie będę ukrywać, że jest kilka takich ważnych rzeczy, dzięki którym rozkwitam – nie tylko na wiosnę. Dzięki nim bardziej chcę. Mocniej wierzę. Działam z większą pewnością siebie. Intensywnie jestem tu i teraz. Mój poziom energii wzrasta i osiąga maksymalne wartości, a ja po prostu czuję się lepiej. Rozkwitam nie tylko na wiosnę. Rozkwitam codziennie i zawsze, gdy poczuję taką potrzebę. O tym, co robię, by kwitnąć wciąż na nowo, przeczytacie poniżej 🙂

JEM ZDROWO I GOTUJĘ (NIE TYLKO DLA SIEBIE)

Nie wiem, jakie słowa mogłyby wyrazić moją miłość do gotowania i jedzenia. Wiedzieliście, że uwielbiam spędzać czas w kuchni? Wierzę, że jedzenie przygotowywane z miłością smakuje lepiej i dlatego zawsze jestem zaangażowana w gotowanie całą sobą. Jestem też osobą, na którą jedzenie działa uzdrawiająco. Wystarczy mi kilka zdrowych, przemyślanych posiłków bym poczuła się lepiej. Dbanie o to, co jem i gotuję dla bliskich ma więc spore znaczenie w moim życiu i szczególnie przywiązuję do tego wagę. Mam kilka sprawdzonych dań, które uwielbiam i choć jestem raczej monotematyczna w kuchni to nie boję się nowych dodatków, o ile wprowadzam je stopniowo. Teraz, odkąd zostałam mamą, a moja córka je w ciągu dnia trzy stałe posiłki, dbam o różnorodność – smaków, kolorów, faktur. Spędzanie czasu w kuchni sprawia mi ogromną radość, a świadomość, że poprzez przygotowywanie pysznych dań wpływam korzystnie na zdrowie swoje i bliskich, daje mi podwójną motywację. Podchodzę do gotowania odpowiedzialnie, z miłością i wielką nadzieją na lepsze zdrowie. Planuję posiłki (jeśli macie z tym problem to polecam Wam Anię z Kęsy Codzienności, bo mi pomogła), uczę się łączyć produkty, korzystam z porad specjalistów z zakresu żywienia (głównie niemowląt oraz dzieci) i czytam książki o jedzeniu. Nie mam żadnej typowej książki kucharskiej. Mam natomiast wiele publikacji z holistycznym podejściem do odżywiania, które są uzupełnione o przepisy i to właśnie one najczęściej inspirują mnie do zmian. Lubię wiedzieć co, jak i dlaczego dzieje się w ludzkim ciele, stąd chętnie sięgam po takie pozycje jak „Hormony. Jak odzyskać równowagę w 14 dni?” – cenię sobie wartość merytoryczną, którą mogę w prosty sposób wykorzystywać w codziennym gotowaniu. Zdrowe i najlepiej samodzielnie przygotowane posiłki to coś, co daje mi radość i sprawia, że zyskuję nowe pokłady sił. Poza tym sam proces gotowania jest dla mnie elementem codzienności, który celebruję. Po prostu jest to dla mnie ważne – jakkolwiek to brzmi 🙂

DBAM O WYGLĄD I FIZYCZNY ASPEKT ŻYCIA

Ten punkt poniekąd łączy się z poprzednim. Odpowiednie odżywianie się korzystnie wpływa na fizyczny aspekt mojego życia. Lepiej się czuję, chętniej ruszam, mam więcej energii i widać to wszystko również na zewnątrz – wystarczy rzucić okiem na cerę i włosy. To, jak wyglądam, wpływa na to, jak się czuję. To, jak się czuję, wpływa na to, jak wyglądam. Dbam więc o to, by codziennie wyglądać i czuć się dobrze. Nie znaczy to, że każdego dnia układam włosy, chodzę w pełnym makijażu i jestem wiecznie uśmiechnięta. Znaczy to, że każdego dnia znajduję coś, co pozwala mi poczuć się dobrze w swojej skórze. Czasem jest to maseczka na twarz wieczorem, innym razem suszenie włosów z układaniem. Czasem jest to dłuższy spacer, innym razem wygodne i kobiece ubranie (moi faworyci to koszula Sleepy Owl & koszulka do karmienia Bonjour Mommy). Czasem błyszczyk na ustach, czasem mocno kobiecy makijaż. Po prostu codziennie szukam czegoś, co mogę zrobić dla swojego ciała, by poczuło się lepiej. Bywa, że jest to spacer, świadome oddychanie, trochę rozciągania albo wpuszczenie do sypiali świeżego powietrza. Bywa, że jest to dłuższy sen, mniej social mediów, a więcej słońca. Bo jestem wdzięczna swojemu ciału za to, że każdego dnia pozwala mi realizować plany i niezależnie żyć. Bo dostrzegam swoje piękno, doceniam je i chce je uzewnętrzniać. Właśnie to pozwala mi czuć, że rozkwitam 😉

INWESTUJĘ CZAS W RELACJE Z BLISKIMI I SAMĄ SOBĄ

Nic tak pięknie nie kwitnie o każdej porze roku jak ludzie pełni miłości. Zawsze mam czas na miłość – mam czas na nudę z córką, masaż z Hubertem i rodzinne przytulasy. Mam czas na trudne rozmowy i siedzenie w ciszy. Mam czas dla ludzi, z którymi chcę utrzymywać bliskie, wartościowe relacje i mam też czas dla siebie. Czasem jest to cały dzień, a czasem tylko 5 minut. Czasem jest to rozmowa przez Messenger, czasem wspólny obiad. Kiedy zaczyna się dbać o relacje i budować więzi na solidnych fundamentach, łatwiej jest znosić kryzysy, trudne momenty, różne okresy w życiu i chwilowe braki czasu – bo przecież nie o to chodzi, by codziennie i absolutnie zawsze mieć go pełno dla każdego. Chodzi po prostu o to, by być pełnym miłości i móc dzielić tę miłość między innych. Chodzi o to, by otaczać się szczerością, dobrocią, wdzięcznością i zrozumieć, jak dużą wartością w życiu są prawdziwe relacje. Również te ze samym sobą.

ĆWICZĘ UMYSŁ I WIELE WIĘCEJ

Ćwiczę umysł na różne sposoby: czytam, piszę, studiuję, uczę się, pracuję, analizuję i chętnie dokształcam się z nowych, nieznanych mi dziedzin. Każda z tych czynności wpływa korzystnie na moją samoocenę, bo wykonując je udowadniam sobie, że jestem w stanie pojąć matematykę, zrozumieć procesy zachodzące w ciele człowieka, osiągać coraz wyższe wyniki sprzedażowe i stworzyć plan działania, a potem skutecznie działać zgodnie z nim. To wszystko sprawia, że kwitnę – próbuję, potykam się, osiągam cel, zmieniam kierunek, szukam. Tak buduję pewność siebie i poczucie własnej wartości. Daję sobie przyzwolenie na błędy. Doceniam się za sprawczość. Nie boję się nowych wyzwań. Dbam o to, by czuć się dobrze fizycznie i psychicznie. Przeplatam cielesność z duchowością i próbuję stworzyć między nimi równowagę. Bo jeśli ja nie czuję się ze sobą dobrze to jak czują się inni w moim towarzystwie?

Cenię drobne gesty, małe kroki i proste sposoby. Zmiany zaczynam od siebie. Plany wdrażam w życie i nie boję się ich modyfikować. Na zmianę wierzę w siebie i powątpiewam. Rozkwitam nie tylko na wiosnę – pomagają mi w tym sprawdzone sposoby, ale nie boję się sięgać po nowe. Jakiś czas temu razem z Hubertem znaleźliśmy odwagę, by zagrać w Grę w słoiku i porozmawiać wprost o ważnych sprawach. Innym razem próbuję masażu małego ciałka córki, który zredukowałby stres, jaki przechodzi podczas wizyt w szpitalu (dziękujemy Mamma Mia za cudny olejek – dzięki niemu macie swój realny wkład 🙂 w nasze relacje). Czasem szukam rozwiązań w książkach, rozmowach z ludźmi albo przede wszystkim – w samej sobie. Praktykuję dobre myśli, bo wierzę, że wszystko zaczyna się w głowie.

Może dla niektórych z Was są to oczywiste oczywistości. Może to prawda, że nie ma tu nic nadzwyczajnego. Pytanie tylko, czy te oczywistości wykorzystujemy na co dzień w praktyce? Trzymamy się tych zasad w życiu? Bo wiecie, jak jest – nie wystarczy przeczytać książki o organizacji, by mieć dobrze zorganizowany dom i poukładane życie. Trzeba te wszystkie sposoby z książki poukładać, wdrożyć i zacząć działać. Oto prawdziwa sztuka życia 🙂 Właśnie tutaj, gdzie zaczyna być trudniej, zaczyna się Twoje szczęście. To jak będzie? Rozkwitniesz na wiosnę? 🙂

Ślę uściski i życzę słonecznego pierwszego dnia wiosny! Podzielcie się swoimi sposobami na to, by kwitnąć 🙂

Zdjęcia: Marta Wiśniewska
Zakładka do książki: fotokarta Och i Ach we współpracy z NUK

Bluzka z drugiego zdjęcia: Bonjour Mommy
Naszyjnik z drugiego zdjęcia: Milky Way
Pierścionki z trzeciego zdjęcia mają swoją historię i można przeczytać ją tutaj – klik.