Nasze tu i teraz – marzec 2020

Marzec minął i jestem za niego wdzięczna. Miał wyglądać zupełnie inaczej, ale koronawirus pozbawił nas grafiku, wyjazdów, studiowania, terapii stacjonarnej w szpitalu i obu ośrodkach. Mimo tego był naprawdę dobrym miesiącem – pobyt w domu wypełnił mnie miłością i zadziałał korzystnie na moją kreatywność. Konkretnie odpoczęłam na początku miesiąca, a całą resztę naprawdę ciężko (czyli produktywnie!) pracowałam. Dzięki zalecanej kwarantannie zajęłam się wszelkiego rodzaju zaległościami i porobiłam kilka rzeczy, na które normalnie prawdopodobnie zabrakłoby mi czasu. Ten miesiąc był zdecydowanie miesiącem miłości, domu, natury oraz czasu dla mamy i córki. Co się u nas działo, jak remont i co słychać u Z. przeczytacie poniżej! 🙂

REMONT & DOM & OGRÓD

Tutaj – dla porównania – możecie zobaczyć, jak postępowały prace remontowe w zeszłym miesiącu. Wstawiliśmy wspomniane okna trójkątne – jedno z nich jest w sypialni, drugie w salonie łączonym z kuchnią. Oba są przy samej podłodze, a najlepszy dostęp do nich będzie miała Z. i Blessy. Mogliśmy te zakamarki po prostu zabudować i zapomnieć, ale bardzo zależało mi na naturalnym świetle. Bałam się, że poddasze będzie ciemne, a ja uwielbiam jasne i przestrzenne wnętrza i właściwie tylko w takich czuję się dobrze – inne po prostu mnie przytłaczają. Zdecydowaliśmy się więc na te okna wyłącznie ze względu na światło, ale wstawienie ich łączyło się z dodatkowymi pracami. Poza tym cały czas były kładzione płyty kartonowo-gipsowe i najwięcej prac zostało w pokoju dziecięcym – wkrótce pokażę Wam dlaczego. Wciąż pozostaje nam sporo prac elektrycznych i hydraulicznych. Sen z powiek spędza mi lakierowanie drewnianej podłogi i belek, a także wybór płytek do łazienki oraz prysznica. Jeszcze dużo przed nami, ale już teraz widzę, że projekt, który stworzyliśmy stanowi układ idealny! 🙂

W tym miesiącu udało mi się też podreperować remontowy budżet o prawie 600 zł – wrzuciłam na OLX paki ubranek po Z. oraz kilka innych akcesoriów i uzbierała się z tego konkretna suma. Marzę o tym, by przeprowadzić się bez zbędnych rzeczy, więc powoli, sukcesywnie oddaję bądź sprzedaję to, co nam jest już niepotrzebne, a innym może dalej służyć. Zaczęłam również działać w moim pierwszym ogrodzie warzywnym – przygotowywałam ziemię pod siew i sadzonki. Za każdym razem byłam maksymalnie zmęczona fizycznie, ale grzebanie w ziemi daje mi ogrom spokoju 🙂

Z. SKOŃCZYŁA 11 MIESIĘCY

Z powodu obecnej sytuacji w kraju i na świecie ośrodki rehabilitacji oraz poradnie w naszym szpitalu są zamknięte, więc praktycznie przez cały marzec Z. była pozbawiona terapii stacjonarnej. Kontynuujemy rehabilitację metodą Vojty, ale mamy chwilową przerwę od rehabilitacji metodą NDT Bobath. Po powrocie sytuacji do normalności przewidujemy kontynuowanie Vojty, NDT Bobath, terapii wzroku oraz włączenie terapii integracji sensorycznej – to wszystko w dwóch ośrodkach i szpitalu uniwersyteckim. Wizyty lekarskie, na które tak czekałam w lutym, zostały w większości odwołane. Na szczęście wizyty nie odmówił okulista w poradni dla wcześniaków. Dostaliśmy skierowanie do szpitala na poszerzenie diagnostyki, ale czekamy aż koronawirus się uspokoi, więc wciąż nie znamy daty przyjęcia na oddział. Cały marzec planowałam i przygotowywałam posiłki dla Z. obfite w żelazo hemowe i niehemowe, by wesprzeć dietą walkę z ciężką niedokrwistością. Kilka dni temu nastąpił też mały przełom i zaczęliśmy korzystać z krzesełka do karmienia. Zdecydowałam się na to, bo choć Z. nie siada jeszcze samodzielnie, to od 5 miesięcy karmię ją na kolanach, a to natomiast ogranicza jej możliwości poznawcze i sensoryczne. Pobyt w domu pozwolił nam odpocząć i zregenerować siły, ale zdecydowanie chciałabym, by wszystko wróciło już do normy – razem z Z. potrzebujemy wsparcia terapeutów.

STUDIA I PRACA

Studia, podobnie jak w lutym, ograniczyłam do minimum i zepchnęłam na drugi plan. Pojawiłam się na zajęciach, na których być musiałam, wyjaśniłam kilka spraw z poprzedniego semestru i złożyłam wniosek o IOS (Indywidualna Organizacja Studiów), który został pozytywnie rozpatrzony. Z pracą magisterską stoję, bo z oczywistych przyczyn laboratoria są zamknięte. Skupiłam się więc na pracy, której póki co mi nie brakuje, ale jak każda osoba mająca zarejestrowaną firmę w Polsce boję się o to, co będzie dalej. Cały czas kontynuuję pracę w trybie home office zajmując się koordynowaniem pracy oddziału agencji migracyjnej w Polsce.

BLOG I SOCIAL MEDIA

Na blogu – włącznie z wpisem, który właśnie czytasz – pojawiło się aż 7 postów! Były to:

  1. Organizacja garden party na przykładzie Chrztu Świętego – od czego zacząć, co podać gościom, jakich wydatków się spodziewać i na co zwrócić uwagę?
  2. Dlaczego zabieram dziecko na uniwersytet? Dwa silne argumenty i kilka słów o studiowaniu z maluchem u boku
  3. Historia drugiego pierścionka – dwie opowieści o moich miłościach
  4. Kilka ważnych rzeczy, dzięki którym rozkwitam – nie tylko na wiosnę
  5. Jak macierzyństwo wpłynęło na moje planowanie? Kilka słów o tym, czego można nauczyć się od dziecka + KONKURS
  6. Najpiękniejsze słowa wsparcia, jakie otrzymałam podczas karmienia piersią

Jestem bardzo ciekawa, który z wpisów podobał się Wam najbardziej i dlaczego. Statystyki oczywiście są jasne: na pierwszym miejscu w tym miesiącu jest historia drugiego pierścionka, na drugim – organizacja garden party, a na trzecim – studiowanie z dzieckiem. Na Instagramie pojawiło się aż 19 zdjęć na wall’u oraz ponad 100 Instagram Stories. Przed ściśle zalecaną kwarantanną udało nam się umówić z Martą (Lady Amarena Photography) na sesję zdjęciową. W tym miesiącu rozpoczęłyśmy też testy kosmetyków Baby Anthyllis Zero od Mamma Mia With Love, a ja zaczęłam czytać dwie książki: „Hormony. Jak odzyskać równowagę w 14 dni?” (Wydawnictwo Znak) oraz „Endometrioza. Kobiecość nie musi boleć” (Wydawnictwo Mando). Na Instagramie do 7 kwietnia 2020 r. trwa również konkurs, w którym do wygrania jest planner – tutaj możecie wziąć udział, do czego mocno zachęcam! 🙂 Od marki Och i Ach dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w akcji #koronacizgłowyniespadnie i razem z ośmioma innymi blogerkami stworzyłyśmy rewelacyjną grafikę – tutaj możecie ją obejrzeć. Akcja ma namawiać do zostania w domu i zachęcać do ostrożności w związku z koronawirusem. Cieszę się, że jako osoba, którą dziennie na Instagramie ogląda od 250 do 1000 osób mogę mówić o tym, co naprawdę ważne.

NASZE TU I TERAZ – MARZEC 2020

CZUJĘ SIĘ zmęczona. Pracowałam jak mróweczka przez większość miesiąca i właśnie jestem po luźniejszym weekendzie. Czuję jednak, że cała moja praca, każde jedno działanie – miały sens. Widzę to czarno na białym: po statystykach i zarobkach. Czuję to głęboko w sobie: jestem spełniona i zadowolona z tego, co dałam światu podczas pracy w tym miesiącu.

CZEKAM NA otwarcie poradni w szpitalu i ośrodków rehabilitacyjnych. Chciałabym już wrócić do normalnego życia ze względu na przerwane terapie u córki. Dobrze było zrobić sobie tydzień przerwy, ale każdy następny dzień martwi mnie coraz bardziej.

PRACUJĘ NAD cyklem wpisów o Australii, które będę publikować na blogu w weekendy. Artykuły powstaną przy współpracy z australijską agencją migracyjną Nowak Migration.

JESTEM WDZIĘCZNA za nasz dom na zadupiu. Dzięki temu codziennie możemy wychodzić do ogrodu, na łąkę i nad staw bez obaw, że kogoś spotkamy albo nie zachowamy odpowieniego dystansu.

CHCIAŁABYM już się przeprowadzić. Marzę o większym metrażu, swojej kuchni i urządzaniu pokoju dla Z. Jednocześnie wizja przeprowadzki mnie przeraża (nie cierpię pakowania i rozpakowywania) i już teraz wiem, że będę musiała wziąć na ten okres minimum tydzień urlopu.

TĘSKNIĘ za rodziną. Za babcią, za dziadkiem, za ciocią i młodszą kuzynką. Tęsknię za terapeutami, którzy codziennie byli dla mnie wsparciem. To nie jest tak, że doceniam ich dopiero teraz. Cenię ich każdego dnia (i nawet często o tym mówię), ale teraz jest mi po prostu przykro, że nasz kontakt jest ograniczony do telefonu i maila.

CIESZĘ SIĘ z miesiąca spędzonego w domu. Na pewno nie mam czasu na wszystko, ale mam czas na miłość. Na bliskość. Na tulenie. Na rozmowę. Mam czas wypić gorącą herbatę, którą wręcz u w i e l b i a m.

UCZĘ SIĘ być systematyczną i zdyscyplinowaną. Home office z dzieckiem jest czymś innym niż home office bez dziecka. Uczę się także korzystać z pomocy babci do opieki nad córką i poświęcać ten czas w 100% na pracę.

OGLĄDAM ogrody na Pintereście. Szukam inspiracji na ogród, poznaję permakulturę, dowiaduję się jak wykorzystywać stare belki i próbuję stworzyć warzywniak na własne potrzeby oraz zgodnie z moimi możliwościami.

SŁUCHAM dziecięcych śmiechów i pisków, szczekania psa, obiadu bulgoczącego na gazie i dźwięku włączonego do północy laptopa. Słucham dźwięków codzienności i naprawdę się nimi delektuję. Dobrze mi w domu.

JESTEM mamą – w tym miesiącu przede wszystkim.

Dajcie znać, jak Wam minął marzec? 😉 Wysyłam uściski,

P.S. Zwycięzcą marcowego konkursu na Instagramie jest autorka komentarza: „Potrzebuję tego planera, bo zapominam o wszystkim, nawet o najważniejszych rzeczach, jak skierowania na badania, wizyty, a na dodatek mogłabym sobie zaplanować cały tydzień, a nie zawalać pracą cały dzień. Straszne ułatwienie życia.” Patrycja @mrs.wyzgowska – gratulacje! Mam nadzieję, że z plannerem wszystko będzie choć trochę prostsze 🙂